Blog

  • Piotr Ikonowicz, Antykapitalizm Nowej Lewicy

    Image(Komentarz Demokratesa: poniższy tekst zamieszczamy i z racji jego prospołecznych treści, i jako przykład klarownego programu partii antykapitalistycznej, rzeczy obecnie nieczęstej)

    Nowa Lewica to partia antykapitalistyczna. Antykapitalizm to postawa o wiele radykalniejsza i jakościowo różna od antyliberalizmu. Z neoliberalizmem spierają się autentyczni socjaldemokraci w stylu profesora Stanisława Kowalika jak i chadecy pokroju braci Kaczyńskich. W obozie anty-neoliberalnym można odnaleźć i Andrzeja Leppera i ojca Rydzyka. Nakreślony przez PiS konflikt między Polską Liberalną i Solidarną to spór w gronie zwolenników kapitalizmu. Nowa Lewica to formacja, która wykracza poza logikę tego sporu.

    (więcej…)

  • Marek Krak, Totalitaryzm religijny

    (Komentarz Demokratesa: szkoda, że swoistość totalitaryzmu zaczynamy rozumieć dopiero w ostatnim czasie; ciągle za mało myślimy także o jego przyczynach – o niedostatecznej aktywności politycznej społeczeństw jako o źródle zbrodniczej w skutkach nadmocy rządzących)

    W Polsce trwają w ostatnich miesiącach dwie krucjaty. Jedna ma charakter antykomunistyczny i polega m.in. na wyjęciu spod prawa symboli komunistycznych, czyli rzekomo totalitarnych. Druga to histeryczna „obrona krzyża”. Tak się jednak dziwnie składa, że krzyż jest symbolem najtrwalszego z systemów totalitarnych Europy…

    (więcej…)

  • Krzysztof Lubczyński, Mówi do was generał della Rovere…

    Image35 lat temu zmarł mistrz włoskiego neorealizmu Vittorio de Sica. Miał urodę tzw. charakterystycznego amanta i w tym gatunku filmowych komedii zdobył popularność w latach 30., m.in. w słynnym filmie „Mężczyźni, ach cóż za łajdacy”. Nie aktorstwo okazało się jednak najważniejszym dokonaniem artystycznym Vittoria de Siki, lecz reżyserska przygoda z neorealizmem, ważnym kierunkiem sztuki filmowej lat 40. i na początku 50.
     
    Sześć złotych lat

    Zaczęło się w 1946 roku, kiedy de Sica wspólnie z pisarzem i scenarzystą Cesare Zavattinim zrealizował film „Dzieci ulicy”. Ulica była neapolitańska, tuż powojenna, a bohaterami dwaj chłopcy, zanurzeni w świecie ruin, nędzy, zła, brutalnej walki o byt i nietolerancji. Zło pochodziło od dorosłych i to oni w końcu wtrącali młodych ludzi do ponurego domu poprawczego. Film zrealizowany został w stylistyce znanej od 1945 roku dzięki filmowi Roberta Rosseliniego „Rzym miasto otwarte”: autentyczne plenery miejskie, udział aktorów niezawodowych, wrażenie realizacyjnej prowizorki i pośpiechu, skrótowość ujęć, potoczny język postaci. Dawało to efekt pełnej autentyczności, wtedy nowatorskiej i szokującej po wielu latach kina „białych kołnierzyków” i dętej retoryki kina czasów faszyzmu.

    (więcej…)

  • Mario Bunge, Nauka i polityka – oświeceniowe rozwiązania problemów globalnych

    Image(Komentarz Demokratesa: wbrew dogmatom rozpowszechnionym we współczesnej filozofii, Mario Bunge nie lęka się takich idei, jak  postulat budowania naukowej etyki, naukowej ideologii i takiejże polityki – tak dla obrony zagrożonego środowiska naturalnego, jak  i w interesie najsłabszych jednostek ludzkich)
        
    Świat współczesny stoi w obliczu globalnych zagrożeń: zmian klimatycznych, wyczerpania się zasobów naturalnych, wojen o ropę, rosnących nierówności majątkowych, paraliżującej Trzeci Świat pułapki zadłużenia, odradzającego się imperializmu amerykańskiego, prymitywnego konsumpcjonizmu, kryzysu państwa opiekuńczego, obumierania związków zawodowych, umacniania się fanatyzmu religijnego, komercjalizacji polityki, spadku popularności socjalizmu i jednoczesnego wzrostu popularności postmodernizmu, dominacji kultury popularnej, tabloidyzacji mediów i wielu innych.

    (więcej…)

  • Leszek Nowak, Lewica, prawica i „podklasa”

    Image(Komentarz Demokratesa: przypominamy poniżej jeden z wielu instruktywnych, moralnie pięknych i nowatorskich tekstów,  które pozostawił po sobie zmarły niedawno Leszek Nowak, filozof tyleż wybitny, co przemilczany przez wielkie media)

    Żyjemy w okresie ideowej dominacji liberalizmu. Świadectwem tego jest fakt, iż wielu ludzi ongi związanych z orientacją lewicową przechodzi dziś ku liberalizmowi, często pod pozorem, że różnica między lewicą a prawicą się zatarła i dystynkcja ta jakoby nie ma już sensu. Dotyczy to nie tylko jednostek, ale i zespołów ludzkich, n. p. dziennikarskich. Jednym z najdobitniejszych symptomów, a więc symbolem, tego to procesu jest fakt, iż najznakomitsze przez trzy dekady polskie pismo ukazujące się pod wezwaniem Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się! zmieniło w dekadzie czwartej orientację ideową na Obywatele klasy średniej, dzielcie się (a całość sama się złoży)! I – przypadkowo, czy nie – straciło na jakości: patronat ideologii liberalnej zdecydowanie mu nie służy.

    (więcej…)

  • Jerzy Drewnowski, Filozofia na mroczne czasy

    Image Od samych swoich początków filozofia szczyci się koncentracją uwagi na problemach ogólnych i zarazem dla człowieka najważniejszych, a przynajmniej szczególnie dla niego ważnych. Nie darmo w centrum uwagi filozofów przez wiele stuleci pozostawał on sam, czyli właśnie człowiek, w swych relacjach do społeczeństwa. Tak też jest rozumiana filozofia w poniższym szkicu – przede wszystkim jako teoretyczna i praktyczna wiedza o najistotniejszych sprawach ludzkich i społecznych w najogólniejszym ujęciu.  Nietrudno jednak  zauważyć, że także, a może nawet szczególnie,  przy takim jej pojmowaniu filozofowie względnie rzadko odpowiadają rozbudzanym przez siebie oczekiwaniom. Wykazując w rzeczywistości dość silną skłonność do fikcji i bałamuctwa, a zarazem do pomijania zagadnień dla ludzkiego bytu podstawowych, usprawiedliwiają surową ocenę, iż samoświadomość filozofii jest w wielkiej mierze zawyżona.

    (więcej…)

  • Marek Krak, Misja humanistyczna

    W niezliczonych dyskusjach, jakie toczą się w domach i w internecie, często można spotkać się z pytaniem, a właściwie zarzutem kierowanym pod adresem ludzi niewierzących: Dlaczego właściwie propagujecie tak gorliwie wasze poglądy?

    (więcej…)

  • Joanna Rawik, Eutanazja po polsku

    ImageOstatnie dni sierpnia były piękne jak rzadko. Za oknami gałęzie starych wiązów szumiały w niepowtarzalnych choreografiach, powróciły nawet wiewiórki i byłam bardzo szczęśliwa w swoim dolce far niente. Aż tu nagle, jakoś nad ranem, przyśnił mi się Leszek Balcerowicz. Koniec spokoju. Od pewnego czasu ekonomista ten straszy gęsto w mediach, zakochany w kapitalizmie jeszcze bardziej niż przed kryzysem. Coś mi się widzi, że może zostanie ten bard wolnego rynku następcą dwojga imion ministra Rostowskiego, który głosił, że Polska, silna jak nigdy, znajduje się poza zasięgiem jakichkolwiek zagrożeń. Teraz widać, że nasza potęga wynika z zacofania i niedorozwoju, dlatego kryzys słabiej funkcjonuje. Ale rodzimi władcy dzięki niebotycznym zarobkom czują się równi szejkom i stracili całkowicie kontakt z rzeczywistością. Na razie pan Tusk obiecał  dzielnym polskim wojakom, że ich dozbroi, aby mogli skuteczniej mordować Afgańczyków, którzy stawiają opór najlepszej demokracji świata, rodem z USA. Są jeszcze bardziej uparci niż nasi rodacy,  bezrobotni z własnej winy, nieudacznicy i frustraci, jak ogłosił u zarania transformacji zdobny muszką Janusz Korwin-Mikke. Nie straszy już wprawdzie na Wiejskiej, lecz ma tam wielu godnych następców. Polski kapitalizm posiada wyraźne oblicze, wyjątkowo paskudne.

    Mam nadzieję, że nie dożyję strefy euro, której katastrofalne skutki dla zwykłego obywatela znam z Berlina, Wiednia, Paryża i Brukseli. Nie jest wykluczone, że wcześniej padnę ofiarą kolejnych reform niezmordowanej minister Kopacz, dzięki której nasza służba zdrowia będzie wkrótce dostępna jedynie dla młodych, zdrowych i bogatych. Przy wejściu do strefy euro odpowiednio zostaną przeliczone nasze głodowe emerytury. Nie wystarczy nam na czynsze oraz inne płatności, telefony staną się niedostępnym luksusem, żywić się będziemy korzonkami. Z nieopłaconych mieszkań zostaniemy wyeksmitowani, wylądujemy w slumsach, gdzie dobiją nas bardziej przedsiębiorczy, zahartowani w bojach menele. Na skutek niedożywienia oraz  braku środków na leczenie, stracimy zęby. To pierwsza, haniebna oznaka nędzy.
     
    Osoby wierzące w tzw. życie wieczne zasilą jeszcze bardziej skutecznie kasy  kapłanów, którzy czują się w świecie kapitału, jak ryby w wodzie. Imperia Rydzyków, Jankowskich i Głódziów rozkwitać będą niczym oazy na pustyni naszego bantustanu, nie dotyczą ich bowiem jakieś głupie podatki czy kontrole. Pozbawiona środków na pochówek, znajdę się w zbiorowej mogile, tym sposobem zbliżając się do Mozarta. Pod warunkiem, że kraina szczęśliwości premiera Tuska i prezydenta Kaczyńskiego znajdzie fundusze na inwestycję typu zbiorowy grób komunalny, obiekt nie przynoszący najmniejszych zysków.


    Źródło: Trybuna Nr 207 (5932) /piątek/ 7.09.2009
  • Marek Krak, Kanonizacja

    Jak wiele innych społeczeństw o niedostatecznym poczuciu własnej wartości mamy tendencję do popadania w skrajności. Albo kogoś lub coś wynosimy nad niebiosa, albo totalnie potępiamy. Wciąż cierpimy na głęboki deficyt trzeźwej refleksji. W ostatnich dwóch tygodniach przeżywaliśmy kolejną narodową kanonizację. Tym razem w roli „santo subito” wystąpił zmarły właśnie Leszek Kołakowski. Tak to już nad Wisłą jest, że trzeba na okrągło szlifować diamenty „moralnych autorytetów”, należy wyszukiwać kolejnych „santo” i wynosić na ołtarze „subito”. Osoby uznane za „autorytety” nie mogą nad Wisłą być po prostu interesującymi ludźmi ze swoimi wadami i zaletami. Muszą zaraz po zgonie zostać wyniesieni na narodowe ołtarze, okadzeni pochwalnymi hymnami w stu obłudnych i nudnych wydaniach. Żadnej spokojnej analizy, żadnego trzeźwego namysłu, nic, tylko czołobitne hołdy. Pośpiech i pewna nerwowość tych kanonizacji zdradzają jednak czającą się za oparami kadzideł hipokryzję sztuczność i hipokryzję.

    (więcej…)

  • Jerzy Kraszewski, Awaria systemu?

    Współczesne demokracje parlamentarne powiększają liczbę wykluczonych

    Przełom XX i XXI w. przyniósł nieoczekiwanie inflację pojęcia demokracja. Przez ostatnie dwa dziesięciolecia przeciwstawiano je praktyce socjalistycznej rekomendując jako alternatywę rządów autorytarnych, wykreowanych rzekomo przez ideę socjalistyczną.
     
    Dezawuowano teorię demokracji socjalistycznej dowodząc, że słowa demokracja nie należy ozdabiać przymiotnikami; albo jest, albo jej nie ma. Pojęcie demokracji sprowadzano jedynie do formy sprawowania władzy pomijając to, co z każdej koncepcji sprawowania władzy powinno wynikać: charakter własności środków produkcji, równość bądź nierówność stosunków między ludźmi, dostęp do wiedzy, kultury, ochrony zdrowia itp.

    (więcej…)