Blog

  • Leszek Lachowiecki, Zagubiona klasa

    Społeczeństwo klasowe zniknęło wraz z PRL-em, zwłaszcza klasa robotnicza roztopiła się w dominującej rzeszy pracowników najemnych. Ten obiegowy, zgodny z polityczną poprawnością liberalnego PR pogląd ostro zderza się z rzeczywistością, której nie chce lub nie umie dostrzec lewica instytucjonalna. Z jej języka „robotnik” wyparował jak kamfora. Pozostaje ratunkowa akcja otrzeźwiająca, zwłaszcza wobec tych polityków lewicy, którzy zanadto przejęli się obowiązującą na salonach retoryką.

    (więcej…)

  • Ignacio Ramonet, Trzy kryzysy

    Coś podobnego nigdy się nie zdarzyło. Po raz pierwszy w historii współczesnej ekonomii, trzy kryzysy o dużym zasięgu – finansowy, energetyczny i żywnościowy – zbiegają się w czasie, wpływają na siebie, łączą. Każdy z nich z osobna oddziałuje na pozostałe, pogłębiając w ten sposób zniszczenie istniejącej gospodarki. Niezależnie od tego, jaki wysiłek wkładają władze w minimalizowanie znaczenia obecnej chwili, prawda jest taka, że znajdujemy się w obliczu ekonomicznego tąpnięcia o niespotykanej dotąd skali. Jego efekty społeczne dopiero zaczynają być odczuwalne, ale z całą siłą eksplodują w nadchodzących miesiącach. {…].

    (więcej…)

  • Adam Cioch, Od początku

    Wygląda na to, że wszyscy, którzy marzą o społecznym i politycznym przebudzeniu Polaków, będą musieli rozpocząć pracę u podstaw znacznie bardziej fundamentalną niż się to do niedawna wydawało.

    (więcej…)

  • Jarosław Urbański, Przed nami kolejne protesty pracownicze

    (fragmenty artykułu)

    […] Z każdym rokiem widzimy, jak nabrzmiewa kolejny kryzys gospodarki kapitalistycznej, który także w naszym regionie doprowadzi do wzrostu poziomu walk społecznych. Prawdopodobnie przybiorą one nie mniejszy zakres i natężenie niż walki, jakie wybuchły w latach 1992-1993 i 2002-2003, ale możemy być też pewni, że pod wieloma względami będą one też od nich różne.

    Na co powinniśmy zwrócić moim zdaniem uwagę? Obecnie system ma charakter stabilny: spada bezrobocie, rosną wynagrodzenia i spożycie, rozwija się produkcja mieszkaniowa, otwarły się nowe rynki pracy, panuje ogólna koniunktura, nie tylko w Polsce, ale na świecie itd. Standard materialny życia ludności podniósł się jednak nie dzięki wyższym zarobkom, ale przede wszystkim kredytom (zadłużenie Polaków gwałtownie wzrosło w ciągu ostatnich 3-4 lat i już milion osób ma kłopoty ze spłatą rat).

    W literaturze socjologicznej wielokrotnie zastanawiano się nad tym, jakie okoliczności poprzedzają wybuch społeczny. Jedna z tez głosi, że dochodzi do tego nie wtedy, gdy sytuacja ekonomiczna jest wyjątkowo zła, albo, tym bardziej, gdy jest wyjątkowo dobra, ale kiedy ma miejsce pewna sekwencja zdarzeń: najpierw poprawa materialnego położenia ludności, a potem – gwałtowne pogorszenie. Istnieją przesłanki, by twierdzić, iż właśnie tą drogą rozwija się sytuacja w Polsce. Ważnym symptomem jest oczywiście obserwowany kryzys finansowy globalnej gospodarki kapitalistycznej, seria bankructw banków i kryzys na rynku kredytów hipotecznych. Jest on już nieuchronny, a spór trwa tylko o to, na ile okaże się głęboki i jakie przyniesie konsekwencje. Z jednej zatem strony mamy wzrost materialnego poziomu życia i związanych z tym oczekiwań społecznych, a z drugiej – nadciągający kryzys. Niektórzy liberalni publicyści już ostrzegają władze, że retoryka cudu gospodarczego obecnego neoliberalnego rządu tylko zaognia sytuację, a nastroje raczej trzeba raczej studzić, bo zbliża się recesja.

    Wydaje się, że reakcją społeczeństwa na nieuniknioną i prawdopodobnie gwałtowną zmianę sytuacji, będzie kolejna falą niezadowolenia społecznego. Dzisiejszy ruch rewindykacyjny to tylko preludium.

    Artykuł ukazał się na łamach polskiej edycji
    Le Monde Diplomatique w kwietniu 2008 roku
  • Serge Halimi, Obietnica europejska

    […] Pękła jedna ze sprężyn. Znak fabryczny Europy nie przestaje się szerzyć i sprzedawać przypominając o pokoju, rozkwicie, sprawiedliwości, równości. Europa sporządziła piękne afisze z bardzo błękitnym niebem i mamusiami, które kochają swoje dzieci; dysponuje chmarą dziennikarzy i artystów, którzy niestrudzenie działają na jej rzecz; kolokwia, spotkania, dotacje produkują Europę tak pewnie, jak browary warzą piwo. Lecz nikt nie wymachuje jej barwami. Jej tożsamość jest tak nieuchwytna, że gdy już zaprojektowała wspólną walutę, to jedynym wydrukowanym na banknotach wizerunkiem okazał się symbol drożyzny.

    Europa mówi o pokoju, ale szykuje niepewne wojny u boku armii amerykańskiej. Mówi o postępie, ale organizuje deregulację pracy. Mówi o kulturze, ale redaguje dyrektywę o telewizji bez granic, której głównym skutkiem będzie pomnożenie częstotliwości emisji spotów reklamowych. Mówi o ekologii, o bezpieczeństwie żywnościowym, znosząc jedenastoletni zakaz importu kurcząt amerykańskich kąpanych przed wysyłką w chlorze […].

    Dotrzymanie obietnicy europejskiej wymagało równania w górę w sferze wolności, praw społecznych, podatków progresywnych, niepodległości. Tymczasem w imię zjednoczenia zniwelowano zdobycze najbardziej przodujących państw.  Rezultat to przewlekłe zatrzymania, praca nocna rozszerzona na kobiety, wolny handel, atlantyzm […].

    tłum. Zbigniew M. Kowalewski

    (fragmenty komentarza na temat odrzucenia traktatu lizbońskiego przez Irlandczyków z  Le Monde diplomatique, Nr 7(29) Lipiec 2008)

  • Marek Krak, Natura przeciwna naturze

    (Komentarz Demokratesa: demokracja – to między innymi tolerancja, ale któż to zwykł  szukać potwierdzenia tej wartości społecznej w naukach przyrodniczych , statystycznych i tym podobnych?)

    Są rzeczy znacznie bardziej sprzeczne z naturą niż homoseksualizm, rzeczy typowo ludzkie, jak wyznawanie religii lub spanie w pidżamie.
    Magnus Enquist
    profesor etologii na Uniwersytecie w Sztokholmie
     
    Przez dziesięć miesięcy prasa na całym świecie donosiła o niezwykłej wystawie jaka miała miejsce od października 2006 do sierpnia 2007 w Muzeum Zoologicznym w Oslo. Co takiego niezwykłego pokazali Norwegowie w kilku skromnych salach, że muzeum nie mogło opędzić się od tłumów turystów?

    Zoologisk Muzeum w przy uniwersytecie w Oslo to niepozorny budynek położony w pięknym parku na jednym ze wzgórz stolicy Norwegii. Jedna z najsłynniejszych wystaw minionego roku sprawiała rzeczywiście siermiężne wrażenie – kilka niewielkich pomieszczeń, wypchane zwierzęta, trochę plansz ze zdjęciami i tekstem, rysunki, jakieś makiety zwierząt.  Żadnych efektów elektronicznych, symulacji komputerowych, videoprezentacji. A jednak jakże wielkie zainteresowanie!

    Wszystko za sprawą tematu wystawy – homoseksualizmu wśród zwierząt. To najprawdopodobniej pierwsza taka ekspozycja w historii świata. Unikalne przedsięwzięcie naukowo-muzealne zatytułowano „Przeciwko naturze?” Ten tytuł z pytajnikiem nadano nie przez przypadek, ponieważ rzekoma sprzeczność z naturą jednopłciowych relacji jest jednym z głównych zarzutów podnoszonych przez wieki przeciwko ludziom homoseksualnym. Owa domniemana „zbrodnia przeciwko naturze” ( synod w Nablusie w 1120 roku po raz pierwszy tak nazwał homoseksualizm) była i jest nadal w wielu krajach karana śmiercią lub więzieniem, a współżycie jednopłciowe porównywane było przez religijnych moralistów pod względem kalibru grzechu do zabójstwa. Uważano, że jest to typowo ludzkie zachowanie, poważny moralny defekt (wszak tylko ludzie mają moralność), który święty Paweł uważał za karę boską zesłaną na pogan za bałwochwalstwo (List do Rzymian, rozdział 1).

    Tymczasem ludzki homoseksualizm nie jest niczym oryginalnym w świecie przyrody. Współżycie jednopłciowe zaobserwowano, jak dotąd, u ponad 1500 gatunków zwierząt, dokładnie opisano u 500, a niemal każdy miesiąc przynosi nowe odkrycia.  Homoseksualność odnaleziono wśród większości grup kręgowców, w tym ssaków (wszystkich naczelnych) i wielu ptaków. Na tym jednak nie koniec – jednopłciową seksualność  zaobserwowano także wśród niektórych owadów, pająków, głowonogów, a nawet skorupiaków. Nie wiadomo jednak za jakie grzechy Opatrzność miałaby „pedalstwem” i „lesbijstwem” pokarać zwierzaki, nie odkryto wśród nich także żadnych form religijności, która mogłaby skutkować gejonośnym bałwochwalstwem…

    Homoseksualność wśród zwierząt jest niezwykle różnorodna. Od homoseksualizmu zastępczego, spotykanego wśród ludzi (np. w więzieniach i na okrętach), kiedy nie ma dostępu do płci przeciwnej, przez biseksualizm (niektóre gatunki zwierząt w 100 procentach są biseksualne!), aż po homoseksualizm zdecydowany, kiedy zwierzęta wybierają partnera własnej płci mimo, że mogłyby współżyć z osobnikiem płci przeciwnej. Kontakty jednopłciowe mogą mieć charakter przelotny, ale bywa, i to często, że zwierzęta tworzą trwałe związki, także takie na całe życie, jak w przypadku łabędzi. Kiedy jeden z ptaków umiera jako pierwszy, jego partner (lub partnerka) pozostaje we wdowieństwie do końca swoich dni.

    Wśród zwierząt (np. łabędzi lub flamingów) istnieje też zjawisko wychowywania potomstwa przez pary jednopłciowe.  Samice razem wychowują potomstwo spłodzone dzięki jakiemuś przygodnemu kontaktowi z samcem, z kolei dwa samce wychowują jaja porzucone przez współplemieńców lub ofiarowane przez zaprzyjaźnioną samicę zapłodnioną w tym celu przez jednego z nich. U flamingów „gejowskie” dzieci mają szczególnie dobre warunki rozwoju, ponieważ dwa wspólnie działające samce są w stanie opanować i utrzymać większe żerowisko niż przeciętna para „hetero”.

    Homoseksualność występuję także wśród ssaków wodnych: delfinów, orek, manatów. Jak na ssaki pozbawione łap, nasi wodni kuzyni wykazują się zdumiewającą erotyczną pomysłowością. Np. delfiny – samice drażnią wzajemnie swoje genitalia płetwami lub pyskami wydobywając z siebie przy tym silnie wibrujące dźwięki. Zaobserwowano, że samce jednych gatunków czasem współżyją z samcami innych  delfinich odmian, także konkurencyjnych. Przy takich spotkaniach międzygatunkowych delfiny butlonose w jednym wypadku na trzy wolą uprawiać seks niż walczyć.

    I tu dochodzimy do teorii, które próbują wyjaśnić istnienie homoseksualizmu wśród zwierząt, w tym ludzi. Żadna z nich nie jest do końca przekonująca. Jedna z poważniejszych teorii głosi, że homoseksualizm wzbogaca życie społeczne i pomaga rozładowywać napięcia pomiędzy przedstawicielami danej płci. Być może dlatego powszechnie biseksualne szympansy bonobo (karłowate) o niezwykle rozbudowanym życiu seksualnym są znacznie mniej agresywne niż ich pobratymcy – szympansy zwyczajne, które są bardziej heteroseksualne.

    Odkrycie życia seksualnego bonobo wywołało zresztą sensację w świecie nauki. Okazało się, że te małe szympansy są, jakby to powiedział ktoś z PiS-u, niezwykle „rozpustne”, a seks we wszelkich odmianach (w tym grupowy, oralny, analny, wzajemna masturbacja) jest ich ulubionym sportem.

    Sprawa badania homoseksualizmu wśród zwierząt jest też znamienna. Właściwie do przełomu lat 60. i 70. XX wieku mówiono i pisano o tych kwestiach niechętnie, mimo że pierwsze opisy homoseksualnych zachowań hieny mają już 2300 lat. Naukowcy bali się badać homoseksualność zwierząt by samemu nie zostać posądzonym o homoseksualizm. Obserwowane zachowania homoseksualne przemilczano lub reinterpretowano, dowodząc, że są tylko zabawami i nie mają nic wspólnego z seksem. Podobnie zresztą ignorowano ludzki homoseksualizm. Posuwano się nawet do fałszowania tłumaczeń literatury starożytnej, która aż ociekała opisami homoseksualnej miłości, byle tylko nie „zgorszyć” czytelnika.

    Wystawa w Oslo już została zamknięta, ale na polskiego tłumacza i wydawcę czeka doskonała i świetnie udokumentowana książka „Biological exuberance. Animal homosexuality and natural diversity” Bruce’a Bagemhila, uznana w 1999 roku za jedną z najlepszych książek w USA. Ta świetnie udokumentowana pozycja jest prawdziwą bombą podłożoną pod popularne i naiwne wyobrażenia na temat zwierzęcej i ludzkiej seksualności oraz mitów z tym związanych. Kto ją przetłumaczy i wyda w Polsce nie tylko sporo zarobi, ale zrobi „kuku” Kościołowi i rozmaitym ściemniaczom politycznym z prawicy zainteresowanym utrzymaniem niewiedzy na temat tego, co jest rzeczywiście zgodne z naturą. Przyszłym wydawcom z serca błogosławimy.


    Źródło: „Fakty i Mity”;
  • Marek Krak, Między Jezusem i Pinochetem

    Ani się obejrzeliśmy, a w ciągu ostatnich kilkunastu lat na naszych oczach wyrósł nowy rodzaj ludzi: młodych, zdolnych, pobożnych, szanujących tradycję i… przemoc. „Fakty i Mity” od lat monitorują poczynania środowisk faszystowskich czy też katolicko-faszystowskich. Wydaje mi się, że wiele o nich wiem, ale jakoś ciągle nie mogę uwierzyć w to, że one naprawdę w Polsce istnieją.

    (więcej…)

  • Jerzy Drewnowski, Lewisa Moore’a lęk przed mrocznym czasem

    Lewis Moore Lewis Moore, malarz amerykański, urodzony w Colorado, maluje  w duchu mistycznym. Stworzył kierunek, któremu od niedawna nadaje nazwę  „profetycznego realizmu”. Studiował – oprócz  fizyki  i biznesu  –   malarstwo w Monachium pod kierunkiem Franza Nagla.

    (więcej…)

  • Demokrates, O miłych sobie wielkich postaciach

    Sformułowanie „wielkie postacie” – to w niniejszym ujęciu  tylko skrót myślowy. Osoby w tym dziale przypominane  nie mają pretendować do   moralnej doskonałości. Co więcej, nie muszą być nawet wzorem do naśladowania, choć nie szkodzi, by czyniły  sympatyczne wrażenie, tak jak cieszą się sympatią Demokratesa.   Chodzi o to, że tradycyjna konwencja budujących przykładów szlachetnego życia  prowadzi zwykle – jak w wypadku żywotów świętych chrześcijańskich – do ujęć oszukańczych i bałamutnych. Postacie, które będą się tutaj pojawiać, otrzymują zadanie dosyć skromne. Wystarczy, że  będą pokazywać  swoistość życia oddanego idei trudnej, która    mimo swej szlachetności i racjonalności napotyka   na obojętność otoczenia lub na taki czy inny wielki opór.

    Zarazem rysują się tu pewne ograniczenia. Nie interesuje Demokratesa   każda bez wyjątku idea uchodząca za szlachetną i realizowana z rozumnym uporem.  Ograniczmy się do postaci oddanych ulepszaniu życia społecznego – dążących do tego,  by marginalizacja słabszych jednostek i  w ogóle ludzka krzywda  były ograniczane w sposób możliwie trwały i skuteczny.

    Nie wykluczone, że jednym z efektów refleksji nad biografiami tak ukierunkowanymi  będzie lepsze zrozumienie warunków,  które muszą być spełniane, by siły i zamiary  szlachetnie działającego człowieka     harmonizowały ze sobą optymalnie.

  • Sławomir Wojeński, Co to są wartości chrześcijańskie

    Pytanie dosyć trudne. Trudne zwłaszcza wtedy, gdy zmierzamy ukazać wielość zróżnicowań,  dzielących poszczególne wyznania chrześcijańskie  i poszczególnych chrześcijan w sposobie przeżywania tego, co w chrześcijaństwie oceniają jako szczególnie im bliskie i cenne. Sprawa staje się o wiele łatwiejsza, gdy zawęzimy temat do  wartości chrześcijańskich, głoszonych urzędowo przez Kościół rzymskokatolicki, wprost lub pośrednio.

    (więcej…)