Że filozofia, jak końskie okulary, zawęża horyzonty na wielu polach, nie wypada mówić człowiekowi dobrze wychowanemu. Że jest tak jednak rzeczywiście, przykładów mamy tyle, iż mogą być materiałem do setek prac doktorskich: filozoficzne obrazy tak zwanej natury ludzkiej, zawężone do granic bałamuctwa, unaoczniają tę prawidłowość w sposób szczególnie wyrazisty.
Wyniki niezliczonych badań naukowych potwierdzają widoczny gołym okiem fakt, iż człowiek – niezależnie od wszelkiego egoizmu – ma lub miewa w sobie wielkie pokłady empatii, pomocności wobec słabszych i gotowości działania dla wspólnego dobra. Potwierdzają tę oczywistą prawdę operujące statystyką badania socjologiczne i psychologiczne, a także laboratoryjne obserwacje mózgu przy przeżywaniu szczęścia. Nawiązują do tej oczywistości i wyjaśniają ją ewolucyjnie porównania ludzkich postaw z postawami społecznymi i moralnością prymatów, delfinów, słoni i innych wyżej rozwiniętych zwierząt. Któryż zoolog lub etolog zaryzykowałby dzisiaj swą naukową opinię zaprzeczając faktowi, iż istnieją, na przykład, odmiany nietoperzy, które z karmienia słabszych jednostek czynią podstawową zasadę koegzystencji, lub temu, że małpa jest w stanie okazać pomoc zagrożonym dzieciom kaczki lub innej słabej istocie spoza swego gatunku. Twierdzeniem, że zwierzęta są egoistyczne i amoralne, badacz ich zachowań i obyczajów skompromitowałby się tak samo, jak gdyby twierdził, że są one z natury moralnie niewinne, a zabijają tylko z potrzeby zachowania życia.