
(Komentarz Demokratesa: Miłość i odpowiedzialność to nie zawsze kościelny kicz na usługach obyczajowej represyjności. To również godna uwagi emocjonalna postawa wciągająca w zmagania o bardziej godziwe stosunki społeczne. Postawa sprzyjająca zarazem przeżywaniu okropieństw życia w sposób mniej destrukcyjny niż egocentryzm)
Na smutek losy nas skazały
W tym świecie kłamstw i złości
Lecz dzień dopiero mego zgonu
Był zgonem mej miłości.
Tym, co kochali, będzie żywa
W podaniu, co nie znika –
Prawnukom je przekaże owa
Miłosna Gramatyka
(Iwan Bunin Gramatyka miłości)
W tym świecie kłamstw i złości
Lecz dzień dopiero mego zgonu
Był zgonem mej miłości.
Tym, co kochali, będzie żywa
W podaniu, co nie znika –
Prawnukom je przekaże owa
Miłosna Gramatyka
(Iwan Bunin Gramatyka miłości)
Być może to złudzenie, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że pisanie o miłości zawiera zawsze ponadnormatywny bagaż subiektywnych przeświadczeń i uwikłań. Zawsze towarzyszy mi takie przekonanie i trudno było się od niego uwolnić nawet wtedy, gdy prowadziłem na temat miłości różne rodzaje zajęć ze studentami. Dlatego też spisane tu uwagi mają świadomie walor przede wszystkim subiektywny, a to w tym sensie, że wpłynęły w specyficznej kolejności i w szczególny sposób na mój teoretyczny, teoretyczno-praktyczny stosunek do miłości. Podszyte są one nie tylko subiektywnością, ale i czasem, latami, dziesięcioleciami, ćwierćwieczami…