(Komentarz Demokratesa: poniższy fragment wywiadu Krzysztofa Pilawskiego z Mirosławem Karwatem daje wiele do myślenia, polecamy cały wywiad)
[Mirosław Karwat:] (…) W Polsce znów jest ogromne zapotrzebowanie na silnego przywódcę , który zrobi porządek. Swego czasu Franciszek Ryszka w niesłusznie zapomnianej dziś książce „Państwo stanu wyjątkowego” precyzyjnie wykazał, że Adolf Hitler zdobył władzę całkiem legalnie, a potem plasterek po plasterku okroił demokrację z jej podstawowych atrybutów. Miał w rekach mandat prawny i poparcie wielkiej części społeczeństwa. Ale to dotyczy nie tylko hitleryzmu. W naszych czasach niebezpieczeństwo autorytaryzmu, dyktatury, przed którym przestrzegają mało słuchani intelektualiści, nie polega na tym, że ktoś zrobi przewrocik wojskowy. Nie polega też na tym, ze ktoś wyprowadzi na ulicę setki tysięcy ludzi, którzy obiją mordy, komu trzeba, zapędzą kogoś do rezerwatów. Nic z tych rzeczy. To wszystko może się odbywać w majestacie prawa, na drodze kolejnych ustaw, a potem już dekretów – nie wykluczone, że popieranych przez wystarczającą, choćby milczącą, większość obywateli.
Niezadowolenie z obecnego stanu demokracji w świecie kieruje niekiedy uwagę ku zagadnieniu niewłaściwej selekcji jednostek do funkcji politycznych. Jak w czasach Sokratesa i Platona, pojawia się tęsknota do większej roli w polityce ludzi nieprzeciętnych i mądrych, imponujących siłą woli i odwagą wyobraźni. Zgłaszane w świecie nauki postulaty poświęcania większej uwagi nieprzeciętności jako wartości, której państwo demokratyczne nie docenia, jest odpowiedzią na zapotrzebowania tego rodzaju. Dyskusje dotykające tych zagadnień są kontynuacją sporów filozoficznych, które prowadzono już w starożytnych Atenach, nie zawsze notabene z motywów czysto poznawczych.