(Komentarz Demokratesa: I stało się, co się od wieków stawało: nie pomogły przestrogi Arystotelesa przed pseudogospodarką opartą na handlu pieniędzmi ani Marksowska obserwacja finansjeryzacji kapitału, ani też instytucjonalne doświadczenia w zapobieganiu jego koncentracji: pełnia władzy banków nad światem jest już za progiem. Cała ludzka cywilizacja i kultura, pędząc ku realizacjom najskrajniejszych proroctw, wymagają przemyślenia na nowo. Żeby choćby wiedzieć, czego stajemy się świadkami) Kategoria: Spiskowa teoria dziejów
-
Lori Wallach, Globalny zamach stanu prawie gotów. Ku światu bez praw człowieka
(Komentarz Demokratesa: I stało się, co się od wieków stawało: nie pomogły przestrogi Arystotelesa przed pseudogospodarką opartą na handlu pieniędzmi ani Marksowska obserwacja finansjeryzacji kapitału, ani też instytucjonalne doświadczenia w zapobieganiu jego koncentracji: pełnia władzy banków nad światem jest już za progiem. Cała ludzka cywilizacja i kultura, pędząc ku realizacjom najskrajniejszych proroctw, wymagają przemyślenia na nowo. Żeby choćby wiedzieć, czego stajemy się świadkami) Czy można wyobrazić sobie sytuację, w której firmy wielonarodowe procesują się z rządami o to, że ich orientacja polityczna skutkuje zmniejszeniem ich zysków oraz żądają – i uzyskują! – szczodrą rekompensatę za to, że kodeks pracy lub ustawodawstwo w dziedzinie ochrony środowiska uniemożliwiają im osiągnięcie takich zysków, jakie mogłyby uzyskać, gdyby nie obowiązujące przepisy! -
Marek Krak, Motłoch i autorytety
(Komentarz Demokratesa: w naszych czasach widać coraz wyraźniej, w jak wielkim stopniu przeradzanie się rozsądnych ludzi w bezkrytyczny tłum jest procesem sztucznym, związanym m. in. z szerzeniem postaw autorytarnych)
W ostatnich dwóch tygodniach słyszeliśmy lamenty nad współczesną młodzieżą, której ponoć strasznie brakuje autorytetów. Ale w Polsce mamy megaautorytet JP II i w niczym nie czyni to naszego kraju lepszym od innych. -
Thomas Pogge, Sprawiedliwość w Jednym Świecie
(Komentarz Demokratesa: jak widać z zamieszczonego niżej tekstu, współcześni filozofowie nie zawsze zajmują się problematyką bezużyteczną i oderwaną od życia; ratują dobre imię filozofii szczególnie filozofowie polityki, krytyczni i zaangażowani po stronie słabszych, jak Thomas Pogge)
W ostatnich latach różnice poziomu życia mimo realizowania Milenijnych Celów Rozwoju stały się większe. Zwiększa się wprawdzie globalny przeciętny dochód, ale liczba biednych rośnie również. Wynikają stąd problemy sprawiedliwości, które także dlatego są tak palące, że wielu ludzi zamożnych nie chce brać na siebie odpowiedzialności za usuwanie biedy.
-
Krytyka teorii spiskowych
(Komentarz Demokratesa: Poniższy tekst publikujemy w takiej formie, w jakiej w jakim był dostępny w podanym niżej źródle – bez podania nazwisk autora i tłumacza, a także ze zmianami w stosunku do oryginału, do których przyznaje się tłumacz; ważność poruszonego problemu czyni te usterki mniej ważnymi)Istnieje dosyć poważny problem w środowiskach, których celem jest podobno wyzwolenie człowieka: coraz większa akceptacja teorii spiskowych.Teorie te prowadzą do odwrócenia uwagi od rzeczywistych przyczyn problemów. -
Praca utrudnia życie
(Komentarz Demokratesa: czy nie jest rzeczywiście tak, że opór polityków wobec „bezwarunkowego dochodu” dla każdego człowieka i zastępowania części pracy najemnej przez honorowaną finansowo „pracę społeczną” płynie nie z czego innego, jak tylko z woli dyscyplinowania mieszkańców Ziemi?) -
Jerzy Drewnowski, Żydy
Żydy wszystkiemu winne!
Grzecznie, lecz zwarcie
przeczę temu:
że nie wszystkiemu,
i nie w ogóle
i nie sami!Lecz z różnymi takimi
by tak rzec Platonami
i w zasadzie tylko profeci
i tylko na polu tyranii,
bo co do owej manii
wtykania nosa
pod cudze koszule,
to także sprawa tyranii
i za mordę brania
wszystkich jak leci.Że czego dotkniesz –
peroruję czule
i serdecznie –
to wiecznie
tylko jedna sprawa –
panowania i troski.
By nam było strasznie
i nieskutecznie.
By za zło była kara,
śmierć i tortura
bez możliwości,
by rozum coś wskórał
dla wszystkich.Tak mówiąc o Żydach,
oczy po antysemicku
wznoszę najwznioślej,
lecz nikt nie przyznaje mi racji
Nie dziw się, ośle!
inny lubią antysemityzm
miłośnicy wartości.Jedlnia, 20 marca 2007
-
Jerzy Drewnowski, Sen Cycerona
Śpij spokojnie, Cyceronie,
nie lękaj się nadejścia
imperium tyranów
i nie snuj spiskowej
teorii dziejów.Sen to jedynie i mara,
nie istnieje Katylina
nie będzie Cezarów
bogowie są dobrzy
– sam wiesz najlepiej.Przyjaźń chwal i mądrą starość,
pij falerna – po wieczerzy –
i spróbuj się poddać
nadziei Hypnosa,
że będzie dobrze.Jedlnia Letnisko, 11.10.2001
-
Po co myśleć o tym?
Po co myśleć o tym?
Z otwarcie postawionym pytaniem o powody, dla których należałoby zastanawiać się głębiej nad przyszłością demokracji i optymalnymi metodami jej budowania, spotykamy się dosyć rzadko. I najczęściej jest to pytanie retoryczne, z domyślną odpowiedzią, że nie warto tego czynić. Gdy z kolei zapytamy o powód takiej negatywnej oceny, wyjaśnienie możemy usłyszeć dwojakie: jedni wyrażą przekonanie, że demokrację już mamy w wielu krajach, co rokuje nadzieję na dalsze jej postępy; inni, mając na myśli demokrację rzeczywistą, czyli realny wpływ społeczeństw na ich warunki życia, skłonią się raczej do diagnozy, że starania i walka o demokrację nie mają w naszych czasach najmniejszych szans na powodzenie.
Argumenty na rzecz tej drugiej odpowiedzi bywają następujące. Demokracja nie jest już możliwa, ponieważ społeczeństwa świata, z nielicznymi wyjątkami, takimi jak kraje skandynawskie, zostały trwale odpodmiotowione politycznie i gospodarczo. Zostały wyparte z wszelkiego wpływu na swój własny los przez wielkie międzynarodowe korporacje, które rządzą światem, a czynią to w sferze nie tylko polityki i gospodarki, lecz także kultury masowej. Nie mają – owe społeczeństwa – do obrony swych interesów ani suwerennego aparatu władzy państwowej, ani niezależnych polityków.
Politycy, co widzi każdy trzeźwo myślący człowiek, są jedynie marionetkami w rękach ponadnarodowego kapitału i mają w gruncie rzeczy niewielkie pole manewru. Mogą co najwyżej zmieniać regulacje prawne w sprawach obyczajowych, walczyć z narkotykami lub paleniem papierosów, ogłaszać walkę z przestępczością. Rzecz jasna, mogą również zaprowadzać porządki typowe dla państwa policyjnego. Nie wolno im natomiast czynić niczego w ekonomicznym interesie obywateli: realnie zwiększać konkurencyjność drobnych i średnich przedsiębiorstw, dbać o powszechnie dostępną służbę zdrowia, o darmową oświatę, o prawa pracownicze, godziwe renty, emerytury i zasiłki dla bezrobotnych – to już dziedzina zakazana. Odpowiednie zakazy wynikają choćby z tak zwanych umów GATTS-u, podpisywanych przez polityków w tajemnicy przed obywatelami. Jakakolwiek próba wprowadzenia reform w duchu uspołecznienia władzy skończyłaby się szybko zamachem stanu i rekonstrukcją poprzedniego porządku.
Jeśli nawet jakaś szansa na demokrację tkwi w politycznej aktywizacji ludności i w jej politycznym uświadomieniu, to oba te zadania są już niewykonalne: wolność prasy i innych mediów stała się czystą fikcją – wielkie media są w rękach realnych zarządców ziemskiego globu, a media krytyczne mają charakter niszowy i praktycznie nic nie znaczą. Akumulacja kapitału zaszła zresztą tak daleko, że jego dysponenci są w stanie przekupić każdego polityka, przekształcić każdą niemiłą im inicjatywę w rzecz jej diametralnie przeciwną i nie zawahają się przed żadnym aktem przemocy dla obrony zdobytego przez siebie zakresu władzy. Dlatego właśnie podatność ludności świata na ideologiczną manipulację uczyniła tak wielkie postępy i postępuje dalej. Jedyne, co człowiekowi pozostaje, to myśleć o czym innym, by nie zatruwać sobie życia.
Przekonujący dowód na to, że o humanitarnym ustroju politycznym należy myśleć także w tych warunkach, nie jest łatwy. Można się w każdym razie zastanawiać na tym, co kieruje tymi ludźmi, którzy w myśleniu o demokracji i lepszym świecie mimo wszystko nie ustają.
Niewątpliwie istnieją w każdej epoce, a więc i w naszej, osoby odczuwające wobec innych ludzi i całej ludności świata coś w rodzaju opiekuńczej miłości. Myśląc o demokracji i działając na jej rzecz, kierują się poczuciem odpowiedzialności podobnym do tego, które wielu rodzicom każe się troszczyć o ich dzieci także wtedy, gdy już nie są w stanie pomagać im w czymkolwiek. Zawsze istnieją także ludzie, którzy na podobieństwo starożytnych stoików bronią człowieczeństwa i „prawego rozumu” niezależnie od wielkości szans na skuteczność swego działania. Czynią to z poczucia obowiązku, którego nie dopełniwszy czuliby się skrajnie nieszczęśliwi. Jedni i drudzy nie potrafią nie bronić demokracji, ponieważ nie potrafią żyć inaczej.
Szczególna wrażliwość moralna obu tych rodzajów, choć nie wynika w jakiś istotny sposób z postawy racjonalnej, ma mimo to po swojej stronie ważne racje rozumowe, przemawiające na rzecz działania. Sprawiają one, że do projektującego i naprawczego myślenia o lepszym świecie, także w naszym czasie, nie trzeba być kimś etycznie wyjątkowym. Oprócz szczypty solidarności z innymi wystarczy jasna świadomość, że każda niemal grożąca katastrofa może przyjść później albo wcześniej, mieć zakres większy albo mniejszy. To prawda, co twierdzą pesymiści, że przestrogi w rodzaju „demokracja albo barbarzyństwo” już się spełniły, nie jest też wykluczone, że świat znalazł się w ślepej uliczce rozwoju, z której już nie zdoła zawróć; że w szczególności władza nad nim znajdzie się i będzie pozostawała w rękach bandy przestępców troszczących się tylko o własny interes. Jednakże nawet wobec tego wariantu przyszłości twierdzenie, iż myśl o naprawianiu świata należy zarzucić, nie jest racjonalne.
Na dalszą metę przyszłość Ziemi i ludzkości rysuje się mniej więcej tak jak życie organizmu zaatakowanego przez złośliwy nowotwór: wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, dla ekosfery takim nowotworem pozostanie rodzaj ludzki, podobnie jak jest możliwe, że antydemokratyczny system gospodarczo-społeczny będzie zżerał społeczność ludzką do samego końca. Mimo to warto walczyć o każdy element życia i o każdy skrawek życia godziwego. Czy nie jest bowiem tak, że znaczny zakres tych wszystkich ludzkich praw, którymi jeszcze dysponujemy, zawdzięczamy temu, że część ludzkości nadal o nie walczy? I czy nie z tego powodu demokracja pozostawała w przeszłości niedorozwinięta i obecnie zanika, że nie walczono o nią niedostatecznie? Nawet jeśli wobec nierównych sił, niewiele już można zyskać, na pewno można zyskać więcej, niż myślą pesymiści. Nawet życie człowieka nieuleczalnie chorego bywa przedłużane na okres bardzo długi.
A przecież nie jest powiedziane, że mieszkańcy globu będą tkwili w politycznej apatii aż do pożaru świata. Choć nie chcemy o tym myśleć, wielkie zmiany stoją za progiem i być może tkwią w nich szanse dla demokracji. Nie byłoby dobrze, gdyby nas zastały nieprzygotowanymi.