Kategoria: Idee nie domyślane

  • Marek Krak, Chybiony zakład

    W dyskusjach pomiędzy wierzącymi, a niewierzącymi, ci pierwsi powołują się często na słynny zakład Pascala, jako dowód na to, że opłaca się wierzyć.  Problem w tym, że genialny matematyk pomylił się formułując swoją tezę…
     

    (więcej…)

  • Marek Krak, Bohaterstwo niewiary

    Mamy święta i cały religijny świat mówi częściej niż zwykle o nadziei i szczęściu wiary. A nas, ludzi niewierzących, religijni znajomi pytają o nasz sens życia, nasze nadzieje i radości. Co im wówczas odpowiadamy?

    (więcej…)

  • Komunistyczny indywidualizm Karola Marksa, red. Ingo Pies i Martin Leschke

    (Komentarz DemokratesaTeoretyk gospodarki Ingo Pies i ekonomista Martin Leschke nie są  autorami lewicowymi. Podkreślając w swej książce aktualność myśli Marksowskiej, odpowiadają na rosnące zainteresowanie Zachodnich Europejczyków  doktryną Marksa  w ujęciach nie zafałszowanych. Niżej przytoczona   charakterystyka „produktu” jest jego reklama handlową).

    (więcej…)

  • Marek Krak, Można zabijać

    Zdaje się, że przyszły trudne czasy dla polskich katolików pacyfistów oraz wegetarian. Kościół właśnie wprowadza do obiegu nowe tłumaczenie Biblii, które zezwala na zabijanie.

    (więcej…)

  • Jerzy Drewnowski, Demoralizacja, czy taniość zabijania?

    Danusi S.,  zmarłej w szpitalu  z braku woli ratowania,  poświęcam

     

    Kto zajmował się osobą ciężko chorą  lub w podeszłym wieku, a nie miał na to większych środków finansowych, jest wielce prawdopodobne, że nie otrząśnie się nigdy z przerażenia.  Wystarczy, że człowiekowi w takim stanie w kraju podobnym do Polski organizował pobyt w szpitalu. Już problemy z karetką pogotowia i sposób traktowania pacjenta w szpitalnej izbie przyjęć mogą sprawić, że służbę zdrowia skojarzy na zawsze z pogardą dla człowieka. Jeśli w dodatku  zbyt późne udzielenie pomocy lub jaskrawe zaniedbania spowodowały śmierć podopiecznego, nienawiść do lekarzy i pielęgniarek może połączyć na trwałe z zarzutem skrajnej demoralizacji stanu lekarskiego.  Nie wykluczone też, że wypadki śmiertelne wynikłe z takich zaniedbań będzie ujmował w kategoriach zabójstwa. I rzeczywiście, gdy rozmawiać z ludźmi mającymi za sobą tego typu traumatyczne doświadczenia, są to zarzuty padające często  i trudno wówczas  przekonać kogokolwiek, że przyczyny zła   mogą być w takich sprawach niejednolite i wykraczać daleko poza deformację lekarskiego sumienia.

    (więcej…)

  • Eugeniusz Kurzawa, Po co ojczyzna?

    (Komentarz DemokratesaChoć teksty zrodzone z tej wątpliwości ukazują się w Europie co najmniej od rozkwitu stoicyzmu, czyli od dwudziestu trzech stuleci,  jest to w umysłach  zbyt wielu Europejczyków idea nadal  nie domyślana

    (więcej…)

  • Włodzimierz Majakowsk, O plugastwie

    (propozycja Demokratesa:  opis ówczesnej partii radzieckiej  nie jako dogmatycznej i skrajnie zideologizowanej, lecz przeciwnie – po mieszczańsku  egoistycznej –  ma pewną wartość poznawczą także w naszym czasie. Spójrzmy jednak na ten tekst pod  kątem tych mankamentów  realizacji lewicowej – lub rzekomo lewicowej –  ideologii, których poeta nie zauważył)

    (więcej…)

  • Julian Tuwim, Wiosna

    (Wątpliwości Demokratesa: czy chodzi tu tylko o abominację Tuwima w stosunku do  tłumu, bezmyślnego w swych zwierzęcych reakcjach, czy także i  po prostu o wstręt do ludzkiej egzystencji  w jej bezsensownej biologiczności. Za  drugim członem tej alternatywy  przemawia  porównanie z wierszem „Kartka z dziejów ludzkości”, zamieszczonym niżej. Zarazem pewne fragmenty z „Balu o operze” pozwalają łączyć  ten wstręt  poety do prymitywnie biologicznego charakteru   stosunków damsko-męskich z krytyką burżuazyjnego społeczeństwa.   Trudno mieć pretensje do poety, że nigdzie nie ujął tej sprawy całościowo i, jak się zdaje, nie przemyślał jej do końca.  Na szczęście nic nie stoi na przeszkodzie, by  czytelnik uczynił to za niego, czyli myślał dalej. Można zastanawiać się nie tylko nad tym, jak łączyć szacunek   i sympatię dla człowieka z uwrażliwieniem na  obrzydliwość  życia społecznego tkwiącego w biologii,   lecz nad tym także, jak łączyć  prospołeczne zaangażowanie przeciw ludzkiej krzywdzie ze świadomością   zawinionej lub niezawinionej    głupoty  tych, których pragniemy bronić.  Jednym z ważnych pojęć, wymagających domyślenia pod tym kątem, byłoby  pojęcie tłumu lub motłochu,  mocno przestarzałe  od czasów, kiedy   na ten temat  pisał  Le Bon, notabene nie bez pewnej, jak się zdaje, zamierzonej manipulacji) 

    (więcej…)