(Komentarz Demokratesa: Gregor Gysi jako przewodniczący parlamentarnej frakcji lewicy (Die Linke) jest dzisiaj tym samym pragmatykiem, a jednocześnie – w wierności zasadniczym opcjom polityczno-moralnym – tym samym nonkonformistą, co na poprzednich etapach swej politycznej działalności. Domagając się w imieniu swej partii natychmiastowego wycofania żołnierzy niemieckich z Afganistanu, uwypuklił – także przez odrębność swego stanowiska – konformizm polityków innych frakcji. A ściślej tych, którzy debatując nad oświadczeniem kanclerki w sprawie przyszłości niemieckiego kontyngentu w tym kraju, nie potrafili sformułować sprzeciwu: miał przeciwko sobie opinie nie tylko Angeli Merkel, lecz i większości posłów pozostałych partii politycznych, z SPD włącznie. Kategoria: Diagnozy i prognozy
-
Gregor Gysi, Przemówienie z 22 kwietnia 2010 r. w sprawie zaangażowania Bundeswery w Afganistanie
(Komentarz Demokratesa: Gregor Gysi jako przewodniczący parlamentarnej frakcji lewicy (Die Linke) jest dzisiaj tym samym pragmatykiem, a jednocześnie – w wierności zasadniczym opcjom polityczno-moralnym – tym samym nonkonformistą, co na poprzednich etapach swej politycznej działalności. Domagając się w imieniu swej partii natychmiastowego wycofania żołnierzy niemieckich z Afganistanu, uwypuklił – także przez odrębność swego stanowiska – konformizm polityków innych frakcji. A ściślej tych, którzy debatując nad oświadczeniem kanclerki w sprawie przyszłości niemieckiego kontyngentu w tym kraju, nie potrafili sformułować sprzeciwu: miał przeciwko sobie opinie nie tylko Angeli Merkel, lecz i większości posłów pozostałych partii politycznych, z SPD włącznie. -
Agnieszka Dunat, Cywilizacyjny regres Polski
(Komentarz Demokratesa: nie trzeba być żarliwym polskim patriotą, by rzeczywisty stan zdrowia Polaków zaliczać do spraw pobudzających do bicia na alarm)Nasze problemy to wirusy atakujące superkomputery, otyłość psów domowych, globalne ocieplenie, żywność modyfikowana genetycznie, chmury wulkaniczne i zbyt niski kurs chińskiego juana. Życie we współczesności oznacza odrywanie się od polskiej przyziemności.
-
Wywiad Jacka Żakowskiego z Noamem Chomskym
Totalitarna dyktatura korporacji
Jacek Żakowski: – Co się stało z Ameryką?
Noam Chomsky: – Ameryka pęka. Podobnie jak reszta świata.Dlaczego?To jest trudniejsze pytanie.Pan musi mieć odpowiedź.Pewnie, że mam. -
Leszek Nowak, Lewica, prawica i „podklasa”
(Komentarz Demokratesa: przypominamy poniżej jeden z wielu instruktywnych, moralnie pięknych i nowatorskich tekstów, które pozostawił po sobie zmarły niedawno Leszek Nowak, filozof tyleż wybitny, co przemilczany przez wielkie media)
Żyjemy w okresie ideowej dominacji liberalizmu. Świadectwem tego jest fakt, iż wielu ludzi ongi związanych z orientacją lewicową przechodzi dziś ku liberalizmowi, często pod pozorem, że różnica między lewicą a prawicą się zatarła i dystynkcja ta jakoby nie ma już sensu. Dotyczy to nie tylko jednostek, ale i zespołów ludzkich, n. p. dziennikarskich. Jednym z najdobitniejszych symptomów, a więc symbolem, tego to procesu jest fakt, iż najznakomitsze przez trzy dekady polskie pismo ukazujące się pod wezwaniem Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się! zmieniło w dekadzie czwartej orientację ideową na Obywatele klasy średniej, dzielcie się (a całość sama się złoży)! I – przypadkowo, czy nie – straciło na jakości: patronat ideologii liberalnej zdecydowanie mu nie służy.
-
Jerzy Kraszewski, Awaria systemu?
Współczesne demokracje parlamentarne powiększają liczbę wykluczonych
Przełom XX i XXI w. przyniósł nieoczekiwanie inflację pojęcia demokracja. Przez ostatnie dwa dziesięciolecia przeciwstawiano je praktyce socjalistycznej rekomendując jako alternatywę rządów autorytarnych, wykreowanych rzekomo przez ideę socjalistyczną.Dezawuowano teorię demokracji socjalistycznej dowodząc, że słowa demokracja nie należy ozdabiać przymiotnikami; albo jest, albo jej nie ma. Pojęcie demokracji sprowadzano jedynie do formy sprawowania władzy pomijając to, co z każdej koncepcji sprawowania władzy powinno wynikać: charakter własności środków produkcji, równość bądź nierówność stosunków między ludźmi, dostęp do wiedzy, kultury, ochrony zdrowia itp. -
Michał Kozłowski, Więzienia nędzy Wacquanta
Loïc Wacquant(Komentarz Demokratesa: niedorozwinięta świadomość coraz dotkliwszych antydemokratycznych tendencji obecnego kapitalizmu skłania do ich unaoczniania przy każdej okazji)
U progu III Rzeczypospolitej w roku 1990 polskie areszty i zakłady karne zasiedlało niewiele ponad 50 000 osadzonych [1]. W marcu 2007 ich liczba sięgnęła 91 331[2]. Polska znalazła się tym samym w ścisłej czołówce krajów z najwyższym w Unii Europejskiej współczynnikiem inkarceracji (234 osadzonych na 100 tysięcy mieszkańców.), dając się w tym niechlubnym rankingu wyprzedzić jedynie trzem państwom Bałtyckim [3]. Wygląda na to, że Polska droga do wolności wszystkich wiedzie przez więzienie niektórych (coraz liczniejszych). Obiegowa mądrość liberalna oswaja nas z tą myślą – czyż za wolność nie trzeba słono płacić? Zapewne, do tego przychodzi to o wiele łatwiej, kiedy nie płaci się z własnej kieszeni. Jeśli w dyskursie publiczno – medialnym w ogóle dostrzegano pełzającą ekspansję więziennej represji, to przypisywano ją, jak zawsze, dziedzictwu „komunistycznej” przeszłości. Miał to być kolejny garb dźwigany przez młodą Polską demokrację. Tyle, że garb ten rósł z czasem zamiast się kurczyć. Tymczasem postkomunistyczna bądź co bądź Słowenia jest krajem, gdzie więźniów jest relatywnie najmniej. Czy dlatego, że to mały kraj? Dlaczego zatem czarną listę otwiera Litwa i Estonia? Jeśli eksplozji więziennej nie uznajemy za fatum, to musimy znaleźć lepszą odpowiedź.
-
Adam Cioch, Nowi barbarzyńcy
Dawny barbarzyńca był istotą nieucywilizowaną, okrutną i surową. Pojawiał się po to, aby niszczyć i grabić. Tymczasem niszczyciele współczesnej cywilizacji praw człowieka i bezpieczeństwa socjalnego prezentują inny zgoła wizerunek. Zakładają eleganckie garnitury i modne garsonki, mówią składnie, używają języka mającego pozór naukowości, sprawiają wrażenie miłych i obytych. Zmiana wizerunku niech nas jednak nie zwiedzie. Cel nowych barbarzyńców jest taki sam jak cel tych dawnych – zniszczyć dla własnej, wąsko pojętej korzyści to wszystko, co pieczołowicie wypracowano w poprzednich pokoleniach. Zniszczyć coś, czego, mimo pozorów obycia, nie rozumieją i nie szanują. -
Robert Kurz, Totalitarna ekonomia i paranoja terroru
(Komentarz Demokratesa: poniższy tekst z września 2001 staje się wraz z upływem czasu, niestety, coraz bardziej aktualny; zdaje się potwierdzać obawę, że obecny kryzys gospodarczy nie da się przezwyciężyć bez bardzo głębokich zmian systemowych)
Instynkt śmierci kapitalistycznego rozumuWielkie a symboliczne katastrofy bywały nieraz w historii ludzkości okazjami do opamiętania się – możni rezygnowali z pychy, społeczeństwa zastanawiały się nad sobą i poznawały swoje granice. Po ataku kamikadze na centra systemu nerwowego USA nic podobnego nie daje się zauważyć w kapitalistycznej społeczności światowej. Można odnieść wrażenie, że barbarzyński atak z mroków irracjonalizmu zrównał z ziemią nie tylko World Trade Center, lecz także ostatnie resztki krytycznego myślenia światowej demokracji. Ta społeczność nie chce rozpoznawać siebie samej w lustrze terroru, co więcej, pod wrażeniem okropności nabiera do siebie jeszcze większego upodobania, staje się jeszcze bardziej ograniczona i bezrefleksyjna niż przedtem. Im gwałtowniej zderza się z własnymi ograniczeniami, tym mocniej obstaje przy swojej władzy i tym tępiej kultywuje swą jednowymiarowość. -
Marek Krak, Ateizm podskórny
(Komentarz Demokratesa: poniższe refleksje teologa Marka Kraka prowokują ważne pytanie. Jaki etos potrafi realizować społeczeństwo, którego znakomita większość nie jest żywiej zainteresowana ani ateistycznym humanizmem, ani religią, której wyznawanie deklaruje?)Z badań statystycznych wynika, że jesteśmy jednym z najbardziej religijnych narodów Europy. Z punktu widzenia osób zatroskanych o rozwój racjonalnego myślenia w naszym kraju Polska religijność ma także inne, zaskakujące oblicze.
Przyuczenie przez naukową literaturę przedmiotu i wielkonakładowe media do rozpatrywania totalitaryzmów jedynie w ich wersjach państwowych może skutkować samoobroną umysłu przed punktem widzenia innym niż oficjalny. Określenie „totalitaryzm gospodarki wielkokorporacyjnej” może się wydawać tak samo dziwne i nieuzasadnione, jak mogą zaskakiwać wywody na temat totalitaryzmu teokratycznego lub religijno-kościelnego, o którym traktuje pierwsza, jeszcze nie opublikowana część niniejszego szkicu (1).