
(Komentarz Demokratesa: jakże inaczej, jak prymitywnie i nudnie, jawi się Marksowe myślenie zazwyczaj! W ujęciu nie tylko lewicowych lub antylewicowych ideologów, ale też większości autorów, którzy chcą uchodzić za znawców jego „doktryny”)
Zaczyna się znowu moda na czytanie Marksa. Wznawia się jego książki i dyskutuje nad nimi. To ważny ideowy sygnał po dwudziestu pięciu latach wbijania go w ziemię. Ale równocześnie jego teksty nadal funkcjonują u nas tylko jako swoiste ucieleśnienie intelektualnej niegodziwości i zła, które – podobno – urzeczywistniała praktyka budowania „komunizmu”. Ich autor zaś, jak powtarza się niemal codziennie, deptał wszelkie ludzkie wartości. Czynił to w teorii, życiu osobistym i w działalności publicznej. Słusznie uchodzi więc za potwora, a ci, co powołują się w Polsce na jego idee i starają się je rozwijać, są intelektualnie marginalizowani.
(Komentarz Demokratesa: Antybarbarzyńca, który marzy o „lepszym świecie”, nie czyni tego z marzycielstwa, lecz z niemożności zgody na świat taki, jak na przykład dzisiaj w Polsce)
(Komentarz Demokratesa:
(Pytajny komentarz Demokratesa: czy nie jest tak, iż mimo wszelkich „pogrzebań” chodzi tu o szczęście? Trudne, słodko-gorzkie, nierzadko przez cudzy ból bolesne, lecz i nieporównywalne z żadnym innym?)
(Komentarz Demokratesa: pragmatyczny humanitarysta, myśląc o rywalizacji, pyta przede wszystkim o to, czy ma ona jakąś pozytywną wartość dla niwelowania destrukcyjnych psychicznie i biologicznie nierówności dzielących społeczności, klasy społeczne i jednostki. Zamieszczony niżej artykuł, niedaleki od tej problematyki, jest wart lektury także jako przykład odrzucania etyki rywalizacji, ukochanej pupilki globalnych władz finansowych)
Dziś już mówienie i pisanie o dzikim kapitalizmie, drastycznych nierównościach dochodowych i majątkowych, i wybuchających na tym tle buntach społecznych, nie należy tylko do ekscentrycznych „lewaków” lub reprezentantów Trzeciego Świata. Wskutek obecnego kryzysu globalnego to już część stałego dyskursu publicznego, zwłaszcza na Zachodzie.
(Komentarz Demokratesa: poniższy tekst jest fragmentem dłuższego artykułu Tadeusza Kowalika – „Josepha Stiglitza doktryna, wizje i batalie”; w najbliższym czasie zamieścimy kolejną jego część)