Autor: Demokrates

  • Jan Kurowicki, Czytanie Marksa

    Jan Kurowicki

    (Komentarz Demokratesa: jakże inaczej, jak prymitywnie i nudnie, jawi się Marksowe myślenie zazwyczaj! W ujęciu nie tylko lewicowych lub antylewicowych ideologów, ale też większości autorów, którzy chcą uchodzić za znawców jego „doktryny”)

     

    Zaczyna się znowu moda na czytanie Marksa. Wznawia się jego książki i dyskutuje nad nimi. To ważny ideowy sygnał po dwudziestu pięciu latach wbijania go w ziemię. Ale równocześnie jego teksty nadal funkcjonują u nas tylko jako swoiste ucieleśnienie intelektualnej niegodziwości i zła, które – podobno – urzeczywistniała praktyka budowania „komunizmu”. Ich autor zaś, jak powtarza się niemal codziennie, deptał wszelkie ludzkie wartości. Czynił to w teorii, życiu osobistym i w działalności publicznej. Słusznie uchodzi więc za potwora, a ci, co powołują się w Polsce na jego idee i starają się je rozwijać, są intelektualnie marginalizowani.

     

    (więcej…)

  • Marek Krak, Zapłaćcie za niewolnictwo!

    (Komentarz Demokratesa:  rekompensowanie krzywd, których taka czy inna kategoria ludzi doznawała w przeszłości, ma tylko po części symboliczny charakter: ma na oku także cel na wskroś praktyczny – przeciwdziałanie odziedziczonym kulturowo aktualnym i przyszłym rozwarstwieniom społecznym z ich tragicznymi skutkami)   Minęło 150 lat od zniesienia pańszczyzny w zaborze rosyjskim, czyli likwidacji faktycznego półniewolnictwa. Ta doniosła rocznica prawie nikogo w Polsce nie obchodzi. Owocami tej haniebnej niewoli karmi się nadal pewna wpływowa instytucja.
     
     Dlaczego tak niewiele mówi się w Polsce o ważnej rocznicy zniesienia chłopskiego półniewolnictwa, które było przyczyną wielu narodowych nieszczęść, a jego skutki wloką się za nami aż do współczesności? Chyba przede wszystkim dlatego, że prawda o losie chłopów rzuca cień nie tyle na zaborców, którzy w końcu kolejno (Prusy, Austria, Rosja) zlikwidowali hańbę pańszczyzny, ale przede wszystkim na zmitologizowaną I Rzeczpospolitą, na świat sielskich szlacheckich dworków. Bo ich lokatorzy mogą się zacząć jawić nie jako swojscy, rubaszni Sarmaci, ale jako panowie niewolników – chciwi, bezlitośni i odrażający.  Nie przywykliśmy do takiego myślenia o przeszłości Polski. Jest on trudny do zaakceptowania także dlatego, że prawie wszyscy w Polsce myślą o sobie jako o potomkach szlachty – polskość została sprowadzona do szlacheckości, polska kultura to kultura szlachecka, a inteligencja jako dominująca w polityce i mediach warstwa społeczna to głównie potomkowie lokatorów feudalnych dworków i pałaców.  Utożsamianie się z Polakiem-szlachcicem-inteligentem jest jedną z metod wypierania prawdy, która dla wielu może być ambarasująca – 80 proc. z nas to potomkowie pogardzanych „chamów”, poniżonych, wyzyskiwanych i społecznie upośledzonych chłopów pańszczyźnianych, pozbawionych godności i wolności osobistej. Mało tego – chłopów wykluczonych także z narodu, wszak „naród szlachecki” uważał się za „naród panów”, osobną grupę etniczną od zawsze powołaną do władania poddanymi i do zajęć polityczno-rycerskich. Chłop zatem nie był uważany za Polaka i za takiego często sam się nie uważał, mniej więcej do końca XIX wieku.

    (więcej…)

  • Adam Cioch, Cena iluzji

    Image(Komentarz Demokratesa: Antybarbarzyńca, który marzy o „lepszym świecie”, nie czyni tego z marzycielstwa,  lecz z niemożności zgody na świat taki, jak na przykład dzisiaj w Polsce)
     
    Tegoroczna zima roku 2014 ma znamiona przełomowej. Doczekaliśmy się zjawisk społecznych, które jeszcze do niedawna nie mieściłyby się nam w głowach. Zanim jeszcze rozpoczęła się zima, bohaterem dnia w Hiszpanii stał się nasz rodak, który umarł w Sewilli z głodu, jako pierwsza ofiara tego rodzaju śmierci po odzyskaniu demokracji przez ten kraj. Potem podobne wieści zagraniczne zaczęły mieszać się z doniesieniami w kraju. A to Polak zamarzł w Rzymie u drzwi do Papieskiego Uniwersytetu Urbanianum, to znów nasz pozbawiony schronienia rodak napadł na sklep w Szwecji, błagając, aby zamknięto go do więzienia. Inny podpalił się we włoskiej Ankonie, jeszcze inny umarł w niejasnych okolicznościach w ruderze zamieszkanej przez kilkunastu rodaków w jednym z włoskich miast.  Polacy – obok Romów –  stali się królami unijnej bezdomności! Jeszcze 8-10  lat temu nie przyszłoby nam do głowy, że tak się stanie.

    (więcej…)

  • Lori Wallach, Globalny zamach stanu prawie gotów. Ku światu bez praw człowieka

    Image(Komentarz Demokratesa: I stało się, co się od wieków stawało: nie pomogły przestrogi Arystotelesa przed  pseudogospodarką opartą na handlu pieniędzmi ani Marksowska obserwacja finansjeryzacji kapitału, ani też instytucjonalne doświadczenia w zapobieganiu jego koncentracji:  pełnia władzy banków nad światem jest już za progiem. Cała ludzka  cywilizacja i kultura, pędząc ku realizacjom najskrajniejszych proroctw, wymagają przemyślenia na nowo. Żeby choćby  wiedzieć, czego stajemy się świadkami)    
     
    Czy można wyobrazić sobie sytuację, w której firmy wielonarodowe procesują się z rządami o to, że  ich orientacja polityczna skutkuje zmniejszeniem ich zysków oraz żądają – i uzyskują! – szczodrą rekompensatę za to, że kodeks pracy lub ustawodawstwo w dziedzinie ochrony środowiska uniemożliwiają im osiągnięcie takich zysków, jakie mogłyby uzyskać, gdyby nie obowiązujące przepisy!

    (więcej…)

  • Marek Krak, O mądrzejszej etyce

    (Komentarz Demokratesa: Poniższe omówienie zamieszczamy w przekonaniu, iż etyce kondycjonalistycznej, choć zdroworozsądkowej i niemal oczywistej, nieco więcej popularyzacji nie zaszkodzi)
     
    1

    Jak pomagać innym i jednocześnie im nie zaszkodzić? W jaki sposób stwarzać warunki do tego, aby jak najwięcej ludzi miało udane życie? Na szczęście także nad Wisłą poszukiwane są odpowiedzi na takie pytania.

    Polska jest tego rodzaju krajem, w którym etyka i moralność kojarzone są niemal wyłącznie z życiem religijnym, a za specjalistów od godziwego życia uchodzą duchowni. Jednocześnie nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, na jakiej właściwie podstawie czy z jakiego powodu ksiądz lub pastor mieliby wiedzieć o właściwym postępowaniu więcej niż sprzątaczka lub sprzedawca warzyw. Bo więcej niż tamci naczytał się jakichś starych książek? Albo więcej czasu od przedstawicieli innych zawodów spędzał ze swoimi kolegami po fachu?   

    (więcej…)

  • Konstandinos Kawafis, Che fece … il gran rifiuto

    Image(Pytajny komentarz Demokratesa: czy nie jest tak, iż mimo wszelkich „pogrzebań” chodzi tu o szczęście? Trudne, słodko-gorzkie, nierzadko  przez cudzy ból bolesne, lecz i nieporównywalne z żadnym innym?)

     

    Dla niektórych ludzi przychodzi taka godzina,
    kiedy muszą powiedzieć wielkie Tak
    albo wielkie Nie. Od razu widać, kto z nich w sobie ma  
    gotowe Tak. Wypowiedziawszy je, coraz wyżej się wspina,

    wzrasta i w ludzkiej czci, i w zaufaniu do samego siebie.
    Ten, kto powiedział Nie – nie żałuje. Gdyby zapytali go, czy chce

    odwołać je, nie odwoła. Ale właśnie to Nie –
    to słuszne Nie – na całe życie go grzebie.   

     


    Tytuł: „który dokonał wielkiej odmowy” (Dante, Boska Komedia, Piekło, 3, 60).
    Źródło: Konstandinos Kawafis Wiersze zebrane. Przełożył i opracował Zygmunt Kubiak, PIW, Warszawa 1981, s.66

  • Wiesław Łukaszewski, Mit dobroczynnej rywalizacji

    Image(Komentarz Demokratesa: pragmatyczny humanitarysta, myśląc o rywalizacji, pyta przede wszystkim o to, czy ma ona jakąś pozytywną wartość dla niwelowania destrukcyjnych psychicznie i biologicznie   nierówności dzielących społeczności, klasy społeczne i jednostki. Zamieszczony niżej artykuł, niedaleki od tej problematyki,  jest wart lektury także jako  przykład odrzucania etyki rywalizacji, ukochanej pupilki globalnych władz finansowych)  

    Z rywalizacją mamy do czynienia wtedy, gdy jeden człowiek (jedna grupa ludzi) osiąga zamierzony rezultat kosztem niepowodzenia innych. Skrajnym przykładem jest gra o sumie zerowej, gdzie zwycięzca zyskuje dokładnie tyle, ile traci przegrany, ale są też łagodniejsze formy rywalizacji. Tak czy inaczej, wygrana jednej ze stron rywalizacji zawsze oznacza przegraną strony drugiej. Potoczne przekonania na temat rywalizacji są powszechnie znane, nie ma zatem potrzeby powtarzać je szczegółowo. Wystarczy powiedzieć, że rywalizację traktuje się jak konieczny warunek rozwoju czy postępu, a nawet warunek istnienia społeczeństw. Przypisuje się jej co najmniej dwie nader wartościowe właściwości: wysoką produktywność – wyższą niż w wypadku innych form organizacji działania – oraz większy potencjał motywacyjny – zdolność do silnego angażowania w działanie.

    (więcej…)

  • Adam Cioch, Więcej niż oprogramowanie

    ImageMiłośnicy informatyki doskonale wiedzą, co oznacza dziwnie brzmiące słowo ubuntu. Kryje się za nim znacznie więcej, niż można by oczekiwać od systemu komputerowego.

    Kiedy firmy prywatne zwietrzyły świetny interes na produkcji programów komputerowych dla rozwijającej się jak burza informatyki, powstał niejako w reakcji ruch wolnego oprogramowania, który nabrał dynamiki w latach 80. XX wieku. Jest on związany między innymi z osobą Richarda Stallmana oraz jego Free Software Foundation. Ten były absolwent Harvardu i pracownik najlepszej uczelni technicznej świata – legendarnego Massachussets Institut of Technology (MIT) – jest współtwórcą projektu GNU, który stoi za tym, co wszyscy miłośnicy technologii znają jako GNU/Linux, czyli otwarty program operacyjny Linux, wspólne dzieło programistów z całego świata, konkurencyjne wobec takich komercyjnych potęg jak Microsoft i jego produkty.

    (więcej…)

  • Tadeusz Kowalik, Możliwy jest inny świat

    ImageDziś już mówienie i pisanie o dzikim kapitalizmie, drastycznych nierównościach dochodowych i majątkowych, i wybuchających na tym tle buntach społecznych, nie należy tylko do ekscentrycznych „lewaków” lub reprezentantów Trzeciego Świata. Wskutek obecnego kryzysu globalnego to już część stałego dyskursu publicznego, zwłaszcza na Zachodzie.

    Rażąco niesprawiedliwy podział dochodu narodowego i bogactwa znalazł się na porządku dnia, a do ekonomistów heterogenicznych, którzy od dawna na to wskazywali, dołączy­ła część ekonomistów głównego nurtu. Na czoło wysuwa się tu ożywiona działalność pisarska Josepha Stiglitza, również Jeffrey Sachs wkroczył na tę drogę i podobnie jak Naomi Klein, znalazł się pod koniec 2011 r. wśród protestujących w kilkudziesięciu miastach Amerykanów. Oboje wyrażają sprzeciw wobec politycznej i eko­nomicznej władzy „korporatokracji” w ogóle. Podobny charakter mają protesty w Izraelu i Hiszpanii.

    (więcej…)

  • Tadeusz Kowalik, Dokonania i testament Keynesa a propozycje Stiglitza

    Image(Komentarz Demokratesa: poniższy tekst jest fragmentem dłuższego artykułu Tadeusza Kowalika – „Josepha Stiglitza  doktryna, wizje i batalie”; w najbliższym czasie zamieścimy kolejną jego część)

    Propozycje Stiglitza są w dużym stopniu nawrotem do projektów Keynesa i ich rozwinięciem. Przypomnijmy garść faktów z odleglejszej przeszłości. Już w 1942 roku Keynes zaprojektował stworzenie dwóch organizacji, które miały gruntownie i całościowo zreformować handel światowy: International Trade Organization (ITO) miała otrzymywać wsparcie od International Clearing Union (ICU), czyli czegoś w rodzaju światowego banku centralnego, działającego w oparciu o centralne banki krajowe. Ów bank światowy (ICU) miał emitować specjalną walutę zwaną bancor.

    (więcej…)