(Komentarz Demokratesa: kolekcjonując najtrafniejsze teksty zachowujące aktualność przez dłuższy czas, zamieszczamy i poniższy komentarz, chociaż uczyniło to już także kilka innych portali; szczególnie trafne i instruktywne wydaje się w nim spojrzenie na aktualny kryzys gospodarczy przez pryzmat wyboru cywilizacyjnego dokonywanego przez polityków)
Francja nie zaznała takich demonstracji od 40 lat. Osobowość Nicolasa Sarkozy’ego, jego arogancja, wola zmiażdżenia „przeciwnika” sprawiły, że powstał przeciwko niemu bardzo szeroki front. Lecz wzburzenia i tłumów nie zrodziły kaprysy jednego człowieka. Jest to reakcja na wybór cywilizacyjny dokonany przez rządy europejskie pod pretekstem kryzysu finansowego. Zwolennicy tego wyboru tworzą całą paletę barw politycznych, od prawicy, która pozbyła się kompleksów, po lewicę, która kapituluje. We Włoszech Silvio Berlusconi nie robi więcej ani nie postępuje gorzej niż socjaliści Jeoriosa Papandreu w Grecji i José Luis Zapatero w Hiszpanii. Oni również zagrażają usługom publicznym i ubezpieczeniom społecznym. Chcąc przypodobać się agencjom ratingowym, wszyscy usiłują zmusić pracowników najemnych do pokrycia kosztów grabieży dokonanej przez banki. Te natomiast nadal obżerają się tym, co zagrabiły – od nich nie żąda się „odwagi” ani solidarności z przyszłymi pokoleniami.
7 października, w kolejnym dniu ogólnokrajowego protestu, pewien licealista tak wyjaśnił sens udziału młodzieży w ruchu społecznym: „Najpierw jest szkolenie zawodowe – chodzi się do szkoły. Następnie się pracuje – to jest najcięższe. W końcu rekompensata – emerytura. Jeśli zabierze się rekompensatę, to co nam zostanie?” Neoliberałowie ironizują na temat tej młodzieży, która – co też strzeliło jej do głowy – troszczy się o swoje emerytury. Nie zdają sobie sprawy, że takie lęki młodego pokolenia to akt oskarżenia polityki, którą prowadzą od 30 lat i która zapewnia mu beznadziejną przyszłość. Demonstracje i strajki to najlepszy sposób, aby odwrócić taki los…
tłum. Zbigniew M. Kowalewski
Dodaj komentarz