Obecny kryzys otwiera pole dla radykalnej krytyki kapitalistycznego sposobu produkcji. Trzeba jednak pamiętać, jak bardzo słabe są nadal, przynajmniej w kapitalistycznych centrach, siły socjalistyczno-komunistyczne. Ciągle jeszcze są znacznie słabsze niż na przykład w latach tysiąc dziewięćset siedemdziesiątych. Rozziew między obiektywnym dramatem kryzysu a słabością „czynnika subiektywnego” jest bez wątpienia najbardziej przygnębiającym czynnikiem obecnej sytuacji. Tym pilniejsze staje się porozumienie w sprawie przyczyn i skutków kryzysu oraz zadań ludzi lewicy w obecnej sytuacji.
W jakim zakresie kryzys ekonomiczny będzie powodował w różnych krajach kryzysy polityczne, przyszłość pokaże. Będzie to zależało od walk politycznych, które kryzys wywoła. Z historii wiemy, że często polityczne kryzysy rozwijają się z opóźnieniem i zdarza się nie raz, że punkt szczytowy osiągają w momencie, gdy kryzys ekonomiczny dobiega końca. Na ile kryzys ekonomiczny przekłada się na kryzys polityczny, zależy w znacznym stopniu także od tego, kto potrafi walczyć skutecznie o autorytet proponowanych przez siebie definicji. Już dzisiaj jest jasne, że obecny kryzys jest także kryzysem ideologicznym: kryzys przeżywa ideologia neoliberalizmu. Daleko stąd jednak do jej przezwyciężenia (…).
Trzeba sie liczyć z możliwością, że zaostrzający się kryzys wzbudzi reakcje prawicowe, nacjonalistyczne i rasistowskie. Wzrastające znaczenie prawicowców we Włoszech, w Austrii i innych krajach europejskich jest ważnym sygnałem pod tym względem. Kryzys wzmocni na pewno napięcia powodowane przez Unię Europejską, zwłaszcza przez unię walutową. Jeśli nie zostanie znaleziony sposób na pogłębienie integracji i tworzenie silnych mechanizmów, które by wyrównywały nierówny rozwój zdominowany przez Niemcy, mogą wzmacniać się jeszcze bardziej siły prawicowe w krajach, które w danej chwili pozostają w tyle.
Dla lewicy powstają w obecnej sytuacji nowe możliwości, ale też niebezpieczeństwa. Lewicowcom umiarkowanym, dominującym na przykład w attac-u i w partii „die LINKE”, grozi niebezpieczeństwo, że swoimi żądaniami nie wyczerpią emancypacyjnych możliwości, które stwarza obecna sytuacja. Przygotowanym przez attac rozlicznym konkretnym propozycjom re-regulacji sektora finansowego trudno cokolwiek zarzucić. Czyż jednak w sytuacji, kiedy niezależnie od tego wiele banków podlega już częściowemu upaństwowieniu, nie byłoby najstosowniej żądać po prostu uspołecznienia całego systemu finansowego? Jak długo bowiem mamy jeszcze do czynienia z rynkami i z gospodarką pieniężną, zasadniczym problemem jest znalezienie sposobu na to, by zostały wprowadzone demokratyczna kontrola sektora finansowego oraz używanie zasobów finansowych w sposób sensowny pod względem socjalnym i ekologicznym. Rzeczą całkowicie błędną byłoby zatem powstrzymywanie się od krytyki radykalnej.
Wyzwanie stojące natomiast przed lewicą radykalną polega na tym, by nie ograniczać się do krytyki, lecz łączyć ją z krótko- i średnioterminowymi żądaniami w interesie klas zdominowanych, a zatem rozwijać linię oddziaływań na masy. Radykalna lewica nie powinna przy tym unikać zaangażowania w konflikty w stosunku do systemu „tylko” immanentne, takie na przykład jak bieżące spory płacowe.
Thomas Sablowski, ur.w 1964, studiował politologię, socjologię i germanistykę we Frankfurcie, w 1997 zdobył stopień doktora, obecnie pracuje w Wissenschaftszentrum Berlin für Sozialforschung. Teksty Sablowkiego znajdziemy także na www.labournet.de/internationales/
Dodaj komentarz