Nie mam potrzeby określania, czym dla mnie jest ojczyzna, gdyż nie czuję jej specjalnej potrzeby i ważności. Może dlatego, że to oczywistość, ale może również dlatego, iż nigdy nie miałem wrodzonego poczucia, ani potrzeby narodowej wspólnoty z takimi czy innymi ludźmi tylko dlatego, że mieszkają na pewnym terytorium i mówią podobnym językiem; są wśród nich takie same tysiące statystycznych durniów, morderców, kłamców i fałszywych proroków, jak na każdym innym terytorium.
To samo dotyczy statystycznych ludzi mądrych, sensownych, twórczych, ale także i obcych mi z powodów politycznych, własnościowych, społecznych i wielu innych.
Ważniejsza jest dla mnie tzw. mała ojczyzna. Mały światek wokół mego miejsca rodzinnego, gdziekolwiek by było i jakimkolwiek językiem by tam mówiono.
A może istotna jest Europa?! Jej tradycje, korzenie, kultura… Choć jeśli znowu pomyślę o przeszłości, o najazdach Europejczyków na tzw. Ziemię Świętą, na Amerykę Północną i Południową, a potem Indie, Chiny, Afrykę, to wolałbym się nie przyznawać do tej tradycji i bycia, tak jak moi poprzednicy – najeźdźcy, białym Europejczykiem. Robi mi się bowiem wstyd z tego powodu.
Jeżeli więc jednak w jakieś mierze podniósłbym symbolicznie rękę „za” Europą (ale obecną, zjednoczoną), to tylko w praktycznym geście przeciwstawienia jej temu, co prezentują Zjednoczone Stany w świecie, a polski zaścianek nad Odrą i Bugiem.
Ostatecznie zatem wracam do początku, do człowieczczyzny. Poeta, pisarz powinien być po stronie słabszych. Moja ojczyzna – jeśli już – mogłaby być tam, gdzie biedni, uciskani politycznie, szantażowani teczkami i listami, okłamywani przez prasę, IPN, torturowani, napadani zbrojnie bez powodu z powietrza i w uliczce, bezdomni, wyzyskiwani przez kapitalistów i polityków, głodni, więzieni w Guantanamo i innych więzieniach świata. Słowem – słabsi, niezależnie od używanego przez nich języka i zamieszkanego terytorium.
Tekst zamówiony ongiś przez jedno z czasopism, ale potem – z nieznanych mi powodów – niewykorzystany.
Źródło: „Komuniakty2”. Wydanie wyłącznie towarzyskie dla późnych wnuków, przyjaciół i sympatyków idei oraz ku pamięci, 11 (35) 2008
Dodaj komentarz