Włodzimierz Majakowsk, O plugastwie

(propozycja Demokratesa:  opis ówczesnej partii radzieckiej  nie jako dogmatycznej i skrajnie zideologizowanej, lecz przeciwnie – po mieszczańsku  egoistycznej –  ma pewną wartość poznawczą także w naszym czasie. Spójrzmy jednak na ten tekst pod  kątem tych mankamentów  realizacji lewicowej – lub rzekomo lewicowej –  ideologii, których poeta nie zauważył)

Chwała, chwała, chwała bohaterom!!!

                                                                       Zresztą

każdy ich sprawiedliwie nazwie.

Dziś

                                                             inny temat wybieram,

porozmawiajmy o plugastwie.

                                              Uciszyły się burze rewolucyjnych serc,

winy radzieckie już rzęsa porastać zaczyna.

I wyłazi

spoza pleców RFSRR

ryj

mieszczanina.

(Nie schwytacie mnie za słowo,

nie ubliżam mieszkańcom miast.

Zapisanym w mieszczańskim stanie

bez różnicy klas i warstw –

uszanowanie.)

Z wszystkich nieobjętych rosyjskich wyrajów,

z dnie, gdy radziecka zrodziła się władza,

spłynęli,

piórka naprędce zmieniając,

aby się na wszystkie urzędy powsadzać.

Pięć lat cierpliwie siedzeniem gniotąc

tyłki, jak potężne bidety,

cicho jak trusia

żyją i dotąd.

Uwili przytulne sypialnie i gabinety.

                                                                A wieczorem

zgniłek

do żony,

wbębniając wprawki w pianino,

nad samowarem rozmarzony

mówi:

„Towarzyszko Nino!

Dodatek świąteczny –

dwadzieścia cztery tysiączki.

Według taryfy.

Ech, morowo!

Sprawię sobie

galife jak Pacyfik
będę ze spodni

wystawał

rafą koralową!”

A Nina:

„I mnie do sukni emblematy.

Bez sierpa i młota nie pokażesz się w świecie.

W czym

będę dziś paradować

na tym

balu w Rewwojensowiecie?!”

Czerwona ramka.

Marks na ścianie.

Kot się ociera o „Izwiestia” stare.

A spod sufitu

piszczy nieustannie

rozwydrzony kanarek.

                                                   Marks ze ściany patrzył, patrzył…

Aż nagle

wykrzywił się strasznie

i jak nie wrzaśnie:

„Omotały rewolucję filisterstwa przędze,

filisterstwo groźniejsze niż Wrangel nad karkiem.
Łebki kanarkom ukręcić

czym prędzej,

żeby komunizmu

nie zatłukły kanarki!”

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *